Czy podobne funkcje oznaczają naruszenie?

Pomysł na program i jego funkcje nie są tym samym co chroniony utwór. Prawo autorskie chroni sposób wyrażenia, a nie samą ideę, procedurę lub zasadę działania. Konkurent nie uzyskuje więc wyłączności na każdą aplikację rozwiązującą ten sam problem.

To rozróżnienie potwierdził Trybunał Sprawiedliwości UE w sprawie SAS Institute, C-406/10. Funkcjonalność programu nie jest formą jego wyrażenia chronioną prawem autorskim do programu. Wyrok nie daje jednak ogólnego pozwolenia na skopiowanie dowolnego produktu. Nadal trzeba ustalić, co rzeczywiście przejęto i jak uzyskano potrzebne informacje.

Nie wystarczy też powiedzieć, że aplikacja powstała „na własny użytek”. Do programów komputerowych nie stosuje się ogólnego wyjątku osobistego użytku z art. 23 prawa autorskiego.

Kod, ekrany i treść to różne sprawy

SaaS nie jest jednym niepodzielnym przedmiotem ochrony. Osobno ocenia się kod, interfejs, opisy, grafiki, szablony dokumentów i wykorzystywane dane. Napisanie własnego kodu może rozwiązać tylko część problemu.

Interfejs nie jest chroniony jako forma wyrażenia programu komputerowego. Może jednak podlegać ochronie na ogólnych zasadach, jeżeli stanowi przejaw twórczości człowieka. Takie rozróżnienie wynika z wyroku TSUE w sprawie C-393/09. Zwykłe pole do wpisania ceny czy przycisk zapisu nie stają się automatycznie cudzą wyłączną własnością. Inaczej może być z indywidualnym projektem graficznym całego ekranu.

Podobnie jest z tekstami i szablonami. Krótka, oczywista etykieta nie musi być utworem, ale rozbudowany opis albo twórczy układ dokumentu może nim być. Nie istnieje uniwersalny procent podobieństwa, poniżej którego kopiowanie staje się legalne. Znaczenie ma charakter przejętych elementów, a nie tylko ich liczba.

Brak ochrony prawnoautorskiej nie kończy analizy. Sposób pozyskania materiałów lub prezentowania produktu może wymagać odrębnej oceny pod kątem nieuczciwej konkurencji. Nie znaczy to, że każda podobna aplikacja narusza prawo.

PRAKTYKA

Jak ten problem wygląda w praktyce

Przykład

Przykład hipotetyczny: narzędzie do przygotowywania ofert

Przedsiębiorca korzysta z SaaS do przygotowywania ofert. Potrzebuje jednak prostszej wersji: danych klienta, pozycji wyceny, rabatu i eksportu do PDF. Postanawia zbudować ją z pomocą AI i udostępniać innym w abonamencie. Sam pomysł na takie funkcje nie oznacza przejęcia praw konkurenta. Przedsiębiorca może opisać własne wymagania, zaprojektować inny interfejs i przygotować własne wzory ofert. Sytuacja zmienia się, gdy zamiast opisu funkcji przekazuje AI zrzuty ekranów z poleceniem wiernego odtworzenia panelu, kopiuje instrukcje i przejmuje gotowe szablony PDF. Wtedy ocena nie dotyczy już tylko pomysłu na wycenę. Trzeba sprawdzić prawa do konkretnych grafik, tekstów i układów oraz dopuszczalność ich wykorzystania. Inny język programowania ani zmiana kolorów nie usuwają ewentualnego naruszenia.

AI nie usuwa cudzych praw

„Model napisał to od nowa” nie jest odpowiedzią na pytanie, czy wynik narusza prawa konkurenta. Model może odtworzyć chronione elementy dostarczonego materiału. Ocenie może podlegać już samo przekazanie mu cudzych treści, a nie dopiero publikacja gotowej aplikacji.

Osobną sprawą są prawa do wyniku pracy z AI. Nie należy zakładać, że każdy wygenerowany fragment kodu lub grafika automatycznie uzyskuje ochronę prawnoautorską. Znaczenie ma rzeczywisty, twórczy wkład człowieka. Samo opłacenie narzędzia nie przesądza o powstaniu wyłącznych praw do rezultatu.

Jeszcze inną kwestią są warunki dostawcy AI. Mogą określać zasady komercyjnego wykorzystania wyniku, wymagania dotyczące materiałów wejściowych i zakres odpowiedzialności. Nie zastępują jednak zgody osoby trzeciej, której prawa zostały naruszone. Pozwolenie dostawcy na użycie wyniku nie jest gwarancją, że wynik jest wolny od cudzych praw.

W praktyce trzeba więc oddzielić uprawnienia wynikające z umowy z dostawcą AI, ewentualną ochronę własnego wkładu oraz legalność wykorzystania wszystkich składników aplikacji.

Co wolno sprawdzić na koncie konkurenta

Testowanie legalnie dostępnego programu nie jest tym samym co kopiowanie jego kodu. Prawo autorskie pozwala osobie uprawnionej do korzystania z egzemplarza obserwować, badać i testować działanie programu w celu poznania jego idei i zasad, podczas wykonywania dozwolonych czynności. Postanowienia umowne sprzeczne z tym ustawowym uprawnieniem są nieważne.

W SaaS istotna część programu działa jednak na serwerze dostawcy. Samo założenie konta nie oznacza prawa do egzemplarza tej części ani dostępu do jej kodu. Nie można zatem automatycznie uznać, że wyjątek dotyczący badania programu obejmuje każdą analizę usługi dostępnej przez przeglądarkę.

Trzeba sprawdzić rzeczywisty zakres dostępu i regulamin, zwłaszcza postanowienia o automatycznym pobieraniu treści, wykorzystywaniu materiałów oraz poufności. Nie każdy zakaz z regulaminu będzie skuteczny, ale nie można z góry uznać wszystkich ograniczeń za nieważne.

Dekompilacja to odrębny temat. Ustawowy wyjątek służy uzyskaniu informacji niezbędnych do współdziałania niezależnie stworzonego programu z innymi programami, pod określonymi warunkami. Nie jest ogólnym zezwoleniem na rozłożenie produktu konkurenta na części i skopiowanie go.

Oddzielnej oceny wymagają tajemnica przedsiębiorstwa i prawa do baz danych. Poufne materiały otrzymane w ramach współpracy mogą podlegać ochronie także wtedy, gdy nie są utworami. Nie każdy zbiór danych jest chroniony, ale publiczna dostępność bazy nie oznacza zgody na przejęcie jej zawartości do konkurencyjnej usługi. Przy bazie chronionej ze względu na istotny nakład inwestycyjny znaczenie ma zwłaszcza pobranie całości lub istotnej części jej zawartości. Sam techniczny dostęp do eksportu danych nie rozstrzyga, jak wolno je wykorzystać.

Abonamenty i hasło „alternatywa dla...”

Sprzedaż dostępu w abonamencie nie wymaga automatycznie posiadania wyłącznych praw autorskich do każdego składnika aplikacji. Potrzebne są jednak uprawnienia pozwalające legalnie korzystać ze składników i świadczyć usługę w przyjętym modelu. Inaczej wygląda późniejsza sprzedaż praw do całej aplikacji: nie można przenieść na nabywcę wyłącznych praw, których się nie ma.

Osobnego sprawdzenia wymaga marketing. Hasło „alternatywa dla...” z nazwą konkurenta nie jest ani zawsze zakazane, ani zawsze dozwolone. Może stanowić reklamę porównawczą, dla której obowiązują konkretne warunki.

Porównanie powinno dotyczyć usług zaspokajających te same potrzeby i opierać się na rzetelnych, obiektywnych, sprawdzalnych cechach. Nie może wprowadzać w błąd, wywoływać pomyłek między dostawcami, dyskredytować konkurenta ani nieuczciwie korzystać z renomy jego oznaczeń. Nie powinno również przedstawiać własnej usługi jako imitacji produktu opatrzonego chronionym oznaczeniem. Znaczenie ma cała reklama, nie tylko wybrana fraza.

Jak budować własny produkt

Warto zachować historię prac, kolejne wersje i informacje o pochodzeniu wykorzystanych składników. Przy współpracy z programistą lub grafikiem potrzebna jest także odpowiednia umowa, obejmująca rzeczywiście wykonywane prace i wymagane uprawnienia.

Taka dokumentacja może pomóc wykazać samodzielny proces tworzenia. Nie jest jednak gwarancją legalności. Historia poleceń dla AI nie naprawi braku licencji, a opisanie skopiowanego ekranu własnymi słowami nie przesądza o niezależności końcowego projektu.

PODSTAWY PRAWNE

Podstawy prawne

  • Ustawa z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, w szczególności art. 1-3 i art. 74-77.
  • Ustawa z 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, w szczególności art. 3, 10, 11 i 16.
  • Ustawa z 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych.
  • Wyrok TSUE z 2 maja 2012 r., C-406/10, SAS Institute.
  • Wyrok TSUE z 22 grudnia 2010 r., C-393/09, Bezpečnostní softwarová asociace.
Rozwiń tematE-commerce i technologie ↗

Materiał ma charakter ogólny i nie stanowi porady prawnej w konkretnej sprawie. Właściwe rozwiązanie zależy od stanu faktycznego, dokumentów i celu biznesowego.

Podsumowanie

AI może pomóc zbudować konkurencyjny SaaS, ale nie zmienia podstawowej granicy między odtworzeniem funkcji a przejęciem chronionych elementów. O ryzyku decydują konkretne materiały, sposób ich pozyskania, prawa do składników oraz sposób oferowania produktu. Nowy kod i własna nazwa nie wystarczą, jeżeli reszta aplikacji opiera się na bezprawnie wykorzystanej cudzej pracy.